Subscribe to my mailing list!

Dziennik: Nadzieja, Zagłada i Liceum

Refleksje zmęczonej dziewczyny próbującej zrozumieć wszystko

Ciągle czuję, że robię tak dużo, a prawie nie widzę żadnych rezultatów.

Najbardziej zauważalnym przykładem ostatnio było, gdy dostaliśmy nasze świadectwa w piątek. A może to był czwartek? Och, nie wiem. To nie ma znaczenia. Moja średnia trochę spadła w tym semestrze. Co za tragedia, wiem. Mniej niż pół punktu. Średnia Olivii wzrosła do 97. Jestem niezadowolona ze swojej średniej.

Szczerze mówiąc, nie wiem, co to spowodowało. Pewnie brak aktywności z mojej strony. Myślę, że się udzielam. Przynajmniej próbuję. Po prostu nie rozumiem, dlaczego udział w zajęciach tak bardzo wpływa na nasze oceny. To nie jest jak ocena z testu czy coś. Udział nie jest namacalny.

Zawsze miałam ważne pytanie: czy bycie głupim, ale zadawanie wielu pytań jest warte więcej niż bycie wiedzącym i uczestniczenie w dyskusjach, gdzie mówca już wie, o czym mówi? Zobaczysz, przeczytasz to ponownie w klasie maturalnej i nadal nie będziesz znała odpowiedzi. Tak, jeśli liceum było dobre, pewnie teraz się uśmiechasz, ty sprytny diable. Mam nadzieję, że wszystko będzie z tobą w porządku. Po prostu nie trać nadziei.

To na tym teraz próbuję się skupić: na nadziei. Wszyscy mamy tyle potencjału, by robić niesamowite rzeczy. Nie możemy po prostu się poddać, gdy coś—lub ktoś—staje nam na drodze.

Heh, spójrz na mnie. Brzmię jak jakiś coach motywacyjny. Śmieszne. Nie powinnam być coachem motywacyjnym. To nie jest wystarczająco cool dla mnie. Moja praca powinna być cool, albo pełna blasku, coś, co zaimponuje moim wnukom. Zastanawiam się, jacy oni będą.

Pamiętam, jak byłam dziś w kościele i wyobrażałam sobie siebie z dzieckiem, rozczulając się i płacząc, gdy zrobią coś wspaniałego. Siadają na moich kolanach i pytają, dlaczego płaczę, a ja po prostu powiem: Jesteś niesamowity, i tak bardzo cię kocham. A oni mnie przytulą i powiedzą: Wiem, wiem. Westchnienie.

Wciąż chciałabym, żeby ktoś ze mną porozmawiał. Jestem w parku, siedzę na ławce, po prostu piszę. Zastanawiam się, czy ktoś kiedykolwiek zastanawia się, co piszę. Ale kogo to obchodzi? Myślą, że są tacy cholernie cool. Nienawidzę ich.

Jak zawsze, jestem kulą miłości z małym rdzeniem nienawiści. Ale wciąż chciałabym, żeby ktoś z nich ze mną porozmawiał. Myślę, że to smutne. Jestem smutną osobą. Chciałabym, żeby ktoś mógł powiedzieć cześć, skomplementować mnie, albo po prostu zacząć rozmowę. Może jestem zastraszająca. Nie wiem. Nienawidzę ludzi, którzy trzymają się swoich wyznaczonych społecznych klik.

divider