Wpis do dziennika: Vidya jako sposób na radzenie sobie
To jest do bani.
12 Dec 2020
Moje wpisy w dzienniku są jak listy do nikogo: mam na myśli, że są w internecie, więc kto wie; ktoś może w końcu przeczytać te bzdury. Chciałabym myśleć, że czytanie tego może być dla kogoś ulgą - sam fakt, że ktoś inny również doświadcza czysto emocjonalnego cierpienia i walki bez żadnego zaprzeczania temu. Mam na myśli, kto przyznaje się do smutku na publicznej platformie? To znaczy, ze mną wszystko w porządku, naprawdę, ale myślę, że wszyscy czasem strasznie się smucimy, prawda? Życie byłoby dobre, tylko chciałabym, żeby na zewnątrz nie było tak zimno i żebym miała dokąd pójść.
Biorąc pod uwagę fakt, że ludzie już naprawdę nie chodzą do pracy, studia nie są już naprawdę studiami, a wychodzenie na miasto nie jest już naprawdę wychodzeniem, nasze sposoby radzenia sobie to wszystko, co mamy. Nie wiem, jak jest tam, gdzie jesteś, ale ja jestem w Nowym Jorku i zasadniczo jesteśmy znów w pełnym lockdownie. Tylko jako krótkie przypomnienie, WHO przyznaje, że lockdowny powodują „głęboki negatywny wpływ na jednostki, społeczności i społeczeństwa, sprowadzając życie społeczne i gospodarcze do niemal całkowitego zatrzymania. Takie środki nieproporcjonalnie dotykają grupy znajdujące się w niekorzystnej sytuacji, w tym osoby żyjące w ubóstwie, migrantów, osoby wewnętrznie przesiedlone i uchodźców, które najczęściej żyją w przeludnionych i niedostatecznie wyposażonych miejscach i polegają na codziennej pracy zarobkowej na utrzymanie.” Ale odbiegam od tematu.
Mam egzamin końcowy w środę. Na pewno się do niego nie uczę. Powinnam, chociaż. Pewnie w końcu to zrobię. Jestem zmęczona. Teraz gram dużo w gry wideo. Naprawdę dużo. Ale gram na Macu i z dość ograniczonym budżetem, więc moje opcje są ograniczone. Naprawdę wciągnęłam się w Borderlands 2, bo działa całkiem dobrze na moim komputerze, mogę wysadzać rzeczy w powietrze, a niektóre misje są naprawdę zabawne. Czasami lubię też tryb multiplayer co-op. Nie przepadam za grami typu battle royale, bo po prostu jestem w nich kiepska. Myślę, że po prostu nie mam tego męskiego poczucia rywalizacji. To znaczy, to jedna z wymówek, które mam. Mam wiele wymówek, ale prawdopodobnie sprowadza się to do tego: jestem kiepska. Lubię eskapizm, który dają gry wideo, i lubię ukrywać się przed wszystkimi moimi prawdziwymi problemami— jak moje egzaminy na koniec semestru. Lubię żyć w innym świecie z innymi priorytetami, z inną osobowością, z czymś, co przypomina prawdziwe cele. Lubię pomagać NPC, czy to prawdziwym, czy fikcyjnym. Nadal czuję, że jestem na studiach dla kariery, której tak naprawdę nie chcę.
Jestem konwencjonalnie ładna, więc chyba to trochę ironiczne, że chciałabym być kimś innym. Wygrałam genetyczną loterię, prawda? Nie mam jednak żadnych mediów społecznościowych, więc moja uroda niewiele dla mnie znaczy. Zwłaszcza teraz, gdy nikt nie wychodzi na zewnątrz, nie mogę nawet wyjść na spacer i mieć ludzi, którzy się na mnie gapią. Dziś przy rodzinnym obiedzie całkowicie się wyłączyłam. Spoglądam na tatę, a on się na mnie gapi. Spoglądam na mamę, a ona się na mnie gapi. I mówię: Co?. Mój tata powiedział coś o obserwowaniu mojego wyglądu. Nadal jestem w piżamie, moje włosy są tłuste, bo nie myłam ich od ponad tygodnia, a moje usta są spierzchnięte i krwawe, bo ciągle je przegryzam z powodu niepokoju i suchego zimowego powietrza. Ale chyba nadal jestem ładna. Nawet teraz z moimi przekrwionymi oczami i zapłakanymi policzkami. Szczęściara ze mnie.
Nienawidzę kwarantanny i nienawidzę wiadomości i nienawidzę życia i jestem po prostu absolutnie nieszczęśliwa. Pewien mężczyzna zapytał mnie: „Jak możesz być tak przygnębiona w wieku 20 lat?”. Cóż, myślę, że większość dwudziestolatków jest przygnębiona, zwłaszcza dziewczyny. Większość z nich otrzymuje stały przepływ społecznej aprobaty bezpośrednio do mózgu za pośrednictwem platform mediów społecznościowych, które manipulują i pośrednio kontrolują ich nastroje, myśli i zachowania, co tymczasowo łagodzi fundamentalny smutek w ich duszach. Przyznaję, że ten smutek jest czasami dodatkowo uśmierzany poprzez zaburzenia odżywiania, nikotynę i bezsensowny seks. Jestem też na okresie, więc to nie pomaga. Cholernie fantastycznie. Czuję, że zbliżają się wahania nastroju, i mogę powiedzieć, że wynikające z tego uczucia nie będą w pełni racjonalne, ale nie mogę się powstrzymać przed poddaniem się im— doświadczenie jest nieco terapeutyczne. Przynajmniej mam swoje pisanie, które pomaga mi ukryć zmagania.
To jest Tiny Tina. Czyż nie jest urocza?
