Miejsce do Istnienia
07 Jan 2020Na Williams, miejscu, które łatwo może doprowadzić do społecznej izolacji w pojedynczym pokoju w akademiku, konieczne jest znalezienie miejsca do pracy (bo wydaje się, że to wszystko, co tutaj robimy), które pozwala studentowi na delikatne i chwilowe uspołecznienie się, wyrywając się z ich skupionej pracy. Jesteśmy stworzeniami nawykowymi: w ten sposób jest wygodnie.
Wybór lokalizacji jest kluczowy. Miejsca, które wybierasz, czy jesteś tego świadoma, czy nie, kontrolują twoje kręgi towarzyskie. Szanse na to, że spotkam przyjaciółkę, gwałtownie rosną, gdy przebywam w miejscach, gdzie zwykle się spotykamy. To ma sens, biorąc pod uwagę, że niektóre z moich przyjaciółek są nimi tylko dlatego, że mamy wspólne zajęcia. Czy to oznacza, że nasza przyjaźń jest czysto przypadkowa? Być może, ale technicznie każda przyjaźń jest taka, biorąc pod uwagę, że typowa przyjaźń opiera się na przypadkowym wspólnym zainteresowaniu, a nie na wspólnym harmonogramie. Przyjaźń opiera się na wzajemności i współpracy, nawet jeśli to tylko współpraca w rozmowie mającej na celu zabicie czasu. Mamy tylko siebie, wiesz?
Ale czasami izolacja jest konieczna. Anonimowość jest pocieszająca. W domu, gęstość zaludnienia oznacza, że w momencie, gdy wychodzę na ulicę, zostaję porwana przez tłumy, a cała ja staję się niemal bez twarzy: nikt nie chce nawiązywać kontaktu wzrokowego. To oczyszcza umysł i przypomina, że błędy i przeszłość nie kształtują jej. Pragnę tego, gdy, jak każdy, czasami mam okres, w którym czuję, że każdy mój ruch to błąd i że jestem porażką.
Na kampusie z około 2100 studentami, niezwykle trudno jest się ukryć. Biorąc pod uwagę 450 akrów należących do instytucji, każdemu studentowi powinno przypadać około 200 000 stóp kwadratowych. Ta liczba nie wydaje się jednak zbyt dokładna. Może to dlatego, że nie daj Boże wyjść na zewnątrz: można zamarznąć na śmierć.
Możesz pomyśleć, że mój pokój w akademiku to świetne miejsce, gdy chcę być sama. Zwykle tak jest, przyznam, ale mój pokój jest pełen rozpraszaczy i przypomnień o tym, kim jestem i kim ludzie mnie postrzegają. Pokój w akademiku jest wyrazisty: od podstawowego wyboru pościeli po bardziej unikalne pytanie o sztukę na ścianach, jestem otoczona przypomnieniami o mojej tożsamości, co w chwilowym pragnieniu zniknięcia i przyjęcia anonimowości tylko przedłuża moje cierpienie. Kiedy szukam miejsca, gdzie jestem nikim, mój pokój nie jest pocieszający.
Jest proste rozwiązanie tego problemu: wybieram się do miejsca, w którym zazwyczaj nie wybieram się być. Wybieram się do budynku lub przestrzeni, do której moja karta pozwala mi wejść, ale nigdy nie poświęciłam czasu, by spróbować. Nie ma zasad, chyba że jest autorytet, który je egzekwuje, co czasami prowadzi mnie do wędrowania po dziwnych miejscach. Lubię przypadkowe sale w Science Quad i audytorium na dole w Student Center. Lubię puste siedzenia. Mogę usiąść, gdzie tylko chcę.
